Ciocia Teresa Romanowska PDF Drukuj Email

 

Teresa Jadwiga Maria Romanowska- nasza Ciocia Tereska z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego zmarła w pierwszy piątek miesiaca 3 sierpnia 2018 roku w Częstochowie. Miała 91 lat.

 

Teresa Romanowska urodziła się 16 lipca 1927 r. w miejscowości Stroniatyn niedaleko Lwowa. Podczas drugiej wojny światowej rodzina Romanowskich, uciekając przed zagarnianiem Polski przez Rosję przywędrowała do Lublina. Tutaj, Teresa podjęła studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, otrzymała dyplom magistra filozofii w zakresie pedagogiki. Podczas studiów poznała bliżej Marię Okońską i pierwsze członkinie tworzącej się wspólnoty życia konsekrowanego oraz ich ojca duchownego biskupa lubelskiego, Stefana Wyszyńskiego. W 1947 roku wstąpiła do „Ósemki" (obecnie Instytut Prymasa Wyszyńskiego). Przy pierwszych przyrzeczeniach, zwyczajem Instytutu, otrzymała błogosławieństwo: "Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie."

W 1957 roku, po wyjściu z więzienia kardynała Wyszyńskiego, na jego ręce złożyła Chrystusowi wieczyste śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. 

O osobie śp. Teresie Romanowskiej pisała Założycielka Instytutu, Maria Okońska: Wszystkie listy – do Ojca [do Komańczy] i Ojca do nas – przewoziła Teresa Romanowska. Była ona po prostu Ojca i naszym gońcem. Nieustannie jeździła do Sanoka, zatrzymując się u Księdza Porębskiego, który dostarczał listy Ojcu i Ojca listy, Teresie – przez siostry Nazaretanki, które codziennie były w Sanoku. Zresztą ksiądz Porębski, jako dziekan miał zawsze wolny wstęp do Komańczy, bez żadnych przepustek. Teresa oczywiście nie mogła dotrzeć do Ojca. Była to tym większa jej ofiara. Ale jest to kochana dziewczyna, pełna absolutnej ofiarności ze siebie, gotowa do najtrudniejszych czynów, jeżeli tego wymaga Sprawa. Ojciec zawsze mówił w tamtych czasach i do swojej śmierci, że Teresa to święta dziewczyna. Teresa jeżdżąc do Komańczy niemal „mieszkała" w pociągu. Była aż sina ze zmęczenia, ale nie wydała ze siebie nigdy słowa skargi. Przeciwnie, była szczęśliwa i dumna, że pełni tak ważne i wielkie zadanie: kontaktu uwięzionego Ojca z Zespołem i Jasną Górą. Obiecałam Ojcu, że jeżeli pozwoli, to w najbliższej przyszłości przyprowadzę Teresę do Komańczy.

I tak się stało, że jeszcze 1956 roku Teresa, razem z Marią Okońską odwiedziła Prymasa Wyszyńskiego w Komańczy.

Śp. Teresa Romanowska, od początku do końca, z pełną gotowością, w posłuszeństwie bez dyskusji podejmowała zadania Jej powierzone. Wszystko w duchu Miłości. Nie było dla niej rzeczy niemożliwych do wykonania. W 1956 roku, w czerwcu zorganizowała przepisywanie na maszynie, przez zakony żeńskie w Polsce, tekstu Jasnogórskich Ślubów Narodu. A potem przewiezienie ich na Jasną Górę, na dzień 26 sierpnia i przekazanie zebranej, milionowej rzeszy ludzi.

Po uwolnieniu Prymasa Wyszyńskiego, nagrywała Jego przemówienia, kopiowała je, organizowała przepisywanie, i udostępniała je kapłanom i wiernym przez Instytut Ślubów Narodu na Jasnej Górze. To posługiwanie wymagało ogromnego wysiłku, trudu i niejednokrotnie upokorzeń; Teresa nigdy nie narzekała.

Gdy trzeba było pomocy Księdzu Prymasowi Wyszyńskiemu i Kościołowi, Instytut podejmował nocne czuwania modlitewne na Jasnej Górze, Teresa zawsze miała pełną gotowość, żyła dla innych. Nawet wtedy, gdy nie miała grosza na bilet z Warszawy do Częstochowy, by czuwać u Matki Bożej w intencjach kościoła znalazła sposób, by stawić się w kaplicy na Jasnej Górze i włączyć się w modlitwę czuwania.

Kiedy Maria Okońska, w 1957 roku, nie mogła dostać paszportu na wyjazd do Rzymu, Teresa powiedziała: "Marysiu, ja jestem Romanowska, ROMA-Rzym, pomogę, paszport otrzymasz.". I Marysia paszport otrzymała.

Całym swoim życiem odpowiedziała na wezwanie Kardynała Wyszyńskiego, który ją posłał do dzieła Pomocników Matki Kościoła. To najdłuższy etap służby Kościołowi, śp. Teresy Romanowskiej. Wypełniony „ofiarną bez granic" pomocą duszpasterzowi krajowemu PMK, którym był śp. ks. Józef Buchajewicz.

Była osobą bardzo pogodną, serdeczną, rozsiewała wokół siebie pokój i radość Bożą. Spotykając się z Pomocnikami, każdy czuł, że na spotkanie właśnie z nim Ciocia Tereska bardzo czekała i witała w szczególny sposób. Czuliśmy Jej ciepło i dobroć, zainteresowanie naszymi sprawami. Każdego zachęcała do wspólnego odmawiania chociaż dziesiątki różańca. Dużo modliła się za kapłanów. Kochała Matkę Bożą w Jasnogórskim Obliczu, Jej ufała w każdej sprawie, miała wiarę dziecka. W życiu wspólnym nie stwarzała konfliktów. Była pokorną apostołką Bożej dobroci zawsze i wszędzie, wobec rodziny, wspólnoty i spotkanych ludzi.

PER MARIAM OMNIA SOLI DEO.

Do zobaczenia w niebie Ciociu Teresko!

 

 
 

Kalendarz

grudzień 2018
P W Ś C Pt S N
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6